czwartek, 2 lipca 2015

Podsumowanie czerwca


Czerwiec był bardzo ciekawym miesiącem. Zaczęło się od normalnych, rutynowych dni, potem nastąpiły intensywne tygodnie, przepełnione wszelkimi możliwymi poprawami, aż do końca, kiedy rozpoczęły się wakacje. Jeśli chodzi o czerwiec pod względem czytania, upłynął on całkiem dobrze. Przeczytałam 4 całe książki i jedną ukończyłam w ramach BookAThonu. Jednak wakacje dopiero się zaczęły, więc mam nadzieję, że w lipcu będzie jeszcze lepiej.

Czerwiec rozpoczęłam z książką Eleonora i Park autorstwa Rainbow Rowell, która była moim prezentem na Dzień Dziecka. Bardzo mi się podobała, nie mogłam się od niej oderwać, jednak nie takiego zakończenia się spodziewałam. Następnie ukończyłam Władców Czasu Alexandry Monir, o których wspominałam już w poprzednim podsumowaniu. Książka przeciętna, momentami mnie nudziła, liczyłam na to, że po luźnej pierwszej części, kontynuacja okaże się znacznie lepsza. Później szybko zabrałam się za Do wszystkich chłopców, których kochałam Jenny Han i... genialne! Zdecydowanie ulubiona powieść obyczajowa. Skończyła się na takim momencie... Nie pozostaje mi nic, jak tylko czekać na kontynuację. Wszystkie te 3 książki przeczytałam w zaledwie tydzień i nie przewidziałam tego, że w następne 2 tygodnie (?) nie przeczytam nic... Więc gdy dowiedziałam się o Bookathonie byłam prze szczęśliwa i ustaliłam sobie plany czytelnicze. Tak. Przeczytałam wtedy tylko 2 książki, czyli zaledwie połowę z tego, co sobie wybrałam. Pierwszą z nich jest Mała Księżniczka F. H. Burnett, która nie była zła, ale spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Ludzie zdecydowanie ją przeceniają. Później zabrałam się za książkę, co do której mam mieszane uczucia... Pewnie mnie za to znienawidzicie, ale mowa tu o Igrzyskach Śmierci Suzanne Collins. Nie mam pojęcia, co myśleć o tej powieści. A w ostatni dzień czerwca rozpoczęłam "Wybacz mi, Leonardzie" i przeczytałam około 50 stron (zapowiada się dobrze).
Reasumując: W czerwcu przeczytałam około 4 książki, czyli tyle samo, co w maju. Łącznie przebrnęłam przez 1423 strony, co daje nam około 47 stron dziennie. Nie jest źle, ale zawsze mogło być lepiej.

W czerwcu najważniejszym wydarzeniem było oczywiście zakończenie roku szkolnego (pasek jest!). Miałam bardzo mało czasu, żeby cokolwiek napisać, dlatego też pojawiły się zaledwie 4 posty *klik* ... Tak, wiem, jestem najgorsza.

Co w lipcu? 
W lipcu nie mam dużych planów czytelniczych (nie licząc tego, że mam zamiar czytać więcej). Chciałabym dobrze spędzić te wakacje. Posty mam już zaplanowane, więc kiedy nie będzie mnie w domu, nie zostawię was z niczym. Mam kilka ciekawych książek do zrecenzowania, które czekają już na swoją kolej od dłuższego czasu. Wracam więc do normalnego tempa, trzymajcie za mnie kciuki!




Jak wam poszedł czerwiec?

1 komentarz:

  1. Ja w czerwcu mało przeczytałam :C
    dobry wynik!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za tak wiele miłych słów, które mi piszecie! Nawet nie wiecie, ile to dla mnie znaczy ♥