Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie 2015. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 grudnia 2015

Podsumowanie roku 2015




Gdyby nie to, że prowadzę bloga, prawdopodobnie wcale nie zwróciłabym uwagi na to, że to już koniec roku, oprócz tego, że na lekcjach będę musiała zapisywać 16, a nie 15. Wątpię w to, żeby nowy rok jakkolwiek mnie zmienił. Szczerze powiedziawszy, nawet nie chcę się zmieniać, ponieważ lubię siebie taką, jaka jestem. Mam dla Was radę: niech jedynym Waszym postanowieniem będzie spełnianie swoich marzeń.

Moje cele na 2015 (nie stawiam sobie postanowień, tylko cele, według mnie, jest to łatwiejsze do spełnienia) nie były zbyt wygórowane. Jednym z najważniejszych było chyba ukończenie roku szkolnego ze świadectwem z czerwonym paskiem i udało mi się, z czego jestem bardzo zadowolona.
Oprócz tego w jednym z postanowień napisałam, że moim celem jest przeczytanie 52 książek. No cóż, nie udało mi się, ponieważ przebrnęłam przez 36 książek, co nie jest jakimś świetnym wynikiem, ale to i tak więcej, niż w 2014, więc jestem z siebie dumna. Poza tym nie liczy się ilość, a jakość, a właśnie w 2015 przeczytałam wiele świetnych książek. 

Z tego, co sprawdziłam, wynika, że przeczytałam 5 książek wydanych w 2015. Nie wszystkie były genialne, ale już trudno się mówi. 

Jeśli chodzi o to, przy których książkach bawiłam się najlepiej, to nie potrafiłabym wybrać kilku. Oczywiście muszą tutaj pojawić się książki z mojej ulubionej serii, a mianowicie "Sekret Julii", "Dar Julii" oraz "Julia. 3 tajemnice" Tahereh Mafi. Zaraz po tym koniecznie musi się znaleźć "Powód by oddychać" Rebecci Donovan. Kiedy myślę o tej książce, jest mi wstyd, że jeszcze nie wzięłam się za kolejne tomy. Bardzo fajnie wspominam również "Wróć, jeśli pamiętasz" Gayle Forman, "Czas Żniw" i "Zakon Mimów" Samanthy Shannon i "W otchłani" Beth Revis. Zdecydowanie do grona najlepszych muszę zaliczyć "Niezbędnik obserwatorów gwiazd", "Wybacz mi, Leonardzie" i "Prawie jak gwiazda rocka" Matthew Quicka, "Bez Końca" Martyna Bedforda oraz "Do wszystkich chłopców, których kochałam" Jenny Han. 

Najgorszą książką, przeczytaną przeze mnie w tym roku, nie licząc lektur, był "Węzeł Światów" Jacka Izworskiego. Jeśli ktokolwiek wpadnie na pomysł, by to przeczytać, odradzam! 

W roku 2015 rozpoczęłam 12 nowych serii, a zakończyłam 3 serie, co nie jest dobrym wynikiem, ale ten rok należał do powieści jednotomowych, które po prostu pokochałam. 

Rok 2015 był bardzo łaskawy dla mojego bloga. Przede wszystkim, wybiło już ponad 12500 wyświetleń. Napisaliście już 144 komentarze, a w tym roku napisałam 82 posty, z czego jestem bardzo zadowolona! Nawiązałam również pierwsze współprace z wydawnictwami. Jestem niesamowicie wdzięczna za to, że dali mi szansę.

Ogólnie jestem zadowolona z tego roku i to nie tylko z wakacji, ponieważ bardzo dobrze wspominam rok szkolny (tym bardziej ten), ponieważ w szkole mogę się spotkać ze znajomymi, z którymi na co dzień się nie widuję. Jeśli chodzi o podróże, byłam we Wrocławiu, w zoo, w afrykarium, obejrzałam Panoramę Racławicką, byłam na Sky Tower, najwyższym budynku mieszkalnym w Polsce (widok nieziemski) oraz zwiedziłam Muzeum Narodowe. W wakacje pojechałam do Ustronia Morskiego, niestety pogoda nie dopisywała, ale przyjemnie spędziłam tam czas. Przy okazji pojechaliśmy również do Kołobrzegu, gdzie płynęliśmy statkiem.


Śmiało mogę powiedzieć, że ten rok był udany. Mam nadzieję, że kolejny będzie równie dobry, a nawet lepszy. 

wtorek, 1 grudnia 2015

Listopad w zdjęciach + podsumowanie listopada


Listopad to był bardzo marny miesiąc. Narzekałam na wrzesień, że tylko 3 książki, że tak źle, ale nie spodziewałam się, że może być gorzej. Jestem sobą zawiedziona, ale w grudniu musi być lepiej! Pewnie ciekawi was, ile przeczytałam. 0. Okrągłe zero książek. Sięgałam po pare powieści, ale za każdym razem nie było to to, czego szukam. Poza tym miałam mniej czasu, bo nauka itd.
Miejmy nadzieję, że w grudniu pójdzie mi lepiej, tym bardziej, że będzie wolne, co oznacza więcej czasu na czytanie. 
Pomyślałam, że takie podsumowanie nie zasługuje na oddzielny post, dlatego od razu zapraszam was do obejrzenia paru kolaży ze zdjęciami, które zrobiłam w listopadzie. 






wtorek, 3 listopada 2015

Podsumowanie października


Październik dobiegł już końca. Nie starałam się jakoś specjalnie dużo przeczytać, ponieważ miałam sporo nauki i to ona zabierała mi większość czasu wolnego, a kiedy już kończyłam się uczyć, kompletnie nie miałam siły, by sięgnąć po jakąś książkę. Mimo wszystko jestem całkiem zadowolona z mojego wyniku, ponieważ nie liczy się ilość, a jakość. Wśród trzech przeczytanych przeze mnie książek, jedna z nich to moja perełka.

Październik zaczęłam z książką "Czerwone jak krew" Salli Simukki, która była bardzo wychwalana przez samo wydawnictwo, była promowana w każdy sposób, ale nie zmieni to faktu, że była ona po prostu... średnia. Owszem, był ten klimat, ale akcja i bohaterowie wcale mnie nie ciekawili. Następnie wzięłam się za kolejną lekturę, którą była "Zemsta" Aleksandra Fredro. Bardzo ciężka i niezrozumiała fabuła (omawiam ją właśnie teraz i już wiem, że dostanę słabą ocenę ze sprawdzianu). Miesiąc skończyłam z "Prawie jak gwiazda rocka" Matthew Quick'a. Nic się nie zmieniło, nadal kocham tego autora, a ta książka była bardzo dobra. Może nie najlepsza, ale miło ją wspominam.
Reasumując: przeczytałam 3 książki, czyli łącznie 779 stron, co daje nam około 25 stron dziennie.

Jeśli chodzi o bloga, to w tym miesiącu nie pojawił się tylko jeden post, ponieważ nie miałam czasu go napisać. Oprócz tego wszystko pojawiało się w terminie, z czego jestem bardzo dumna. W październiku obchodziłam pierwsze urodziny tego bloga. Jeszcze raz bardzo wam dziękuję za to, że jesteście.

A wam jak poszedł październik?



sobota, 3 października 2015

Podsumowanie września



Wrzesień dobiegł końca. Przez cały ten miesiąc miałam masę nauki. Kartkówki, sprawdziany i odpowiedzi to była moja codzienność. Niestety, będzie tak do końca roku szkolnego, a później znowu i znowu, i tak przez jeszcze parę lat. Mój wynik czytelniczy wcale nie jest wybitny. Przeczytałam tyle samo książek, co w sierpniu. Nie zadowala mnie to w żadnym stopniu. Wiem, że stać mnie na więcej i chcę, żeby to się zmieniło. Tym bardziej że mam cel na rok 2015: przeczytać 51 książek. Mam nadzieję, że mi się uda, a tymczasem zapraszam Was do przeczytania mojego wyniku!

Wrzesień zaczęłam z "Czikiem" Wolfganga Herrndorfa i... dotarłam do 94 strony, czyli przeczytałam prawie połowę. Autor ma bardzo specyficzne poczucie humoru, przez co szybko wbiłam się w historię, ale brzydzą mnie niektóre momenty. Nie mam tu na myśli czegoś obleśnego. Chodzi mi o bohaterów, którzy są strasznie denerwujący, nie lubię ich. Prawdopodobnie skończę tę książkę dopiero wtedy, kiedy wylosuję ją z mojego słoiczka TBR. Jako iż jest już rok szkolny, należałoby sięgnąć po lektury. We wrześniu przeczytałam od razu dwie: "Latarnik" Henryka Sienkiewicza oraz "Romeo i Julię" Williama Szekspira. Myślę, że nie ma sensu wypowiadać się na ich temat. Trzeba je przeczytać, żeby czegoś się o nich dowiedzieć. Następnie przeczytałam "Bez Końca" Martyna Bedforda, które  było GENIALNE!!! Zakochałam się w tej książce, w tematyce, jaką porusza, we wszystkich wątkach. Do samego końca nie spodziewałam się zakończenia, czytałam to z zapartym tchem. Recenzja musi się pojawić, ponieważ czuję potrzebę, by podzielić się z Wami moją opinią. Na sam koniec zaczęłam "Czerwone jak krew" Salli Simukki, ale dosyć ciężko mi się to czyta, ponieważ: a) nie czytam książek z tego gatunku, b) nie rozumiem, czy to, co autorka opisuje dzieje się w przeszłości czy w teraźniejszości, c) Salla Simukka ma specyficzny styl pisania. Aczkolwiek mam zamiar kontynuować czytanie tej powieści. Mam nadzieję, że będzie to coś dobrego. :)
Podsumowując: przeczytałam łącznie 572 strony, co daje nam 19 stron dziennie.

Wrzesień był bardzo dobrym miesiącem dla bloga. Opublikowałam 9 postów, które pojawiały się regularnie. Liczba wyświetleń przekroczyła już 10000 i stale rośnie, w zaskakującym tempie! W październiku natomiast blog będzie obchodził swoje pierwsze urodziny (jak to szybko zleciało!).

A Wam jak poszedł wrzesień? 



wtorek, 1 września 2015

Podsumowanie sierpnia



Sierpień dobiegł już końca, czas więc na podsumowanie! Moim skromnym zdaniem nie poszło mi źle, we wrześnie przeczytam pewnie więcej książek, ponieważ zaczyna się omawianie lektur i chciałabym czytać je na bieżąco (cel na ten rok szkolny, w tamtym mi się udało!). 3 książki to i tak dobry wynik, jak na mnie.

W sierpniu kontynuowałam "Zakon Mimów" i udało mi się go przeczytać w całości, z czego jestem bardzo zadowolona, ponieważ to była naprawdę świetna książka. Niestety po ukończeniu jej miałam zastój czytelniczy, więc za kolejne książki zabrałam się dosyć późno. Sięgnęłam po "Pozwól mi odejść" Lurlene McDaniel, którą przeczytałam w jeden dzień i powiem wam szczerze, że była ona bardzo przeciętna. Następnie jak najszybciej zabrałam się za kolejną powieść Matthew Quicka i był to "Niezbędnik obserwatorów gwiazd", który był genialny! Zakochałam się w tej książce od pierwszych stron i przyłapywałam się na tym, że czytałam wolniej, ponieważ nie chciałam jej kończyć. Jest to przepiękna opowieść, wzruszająca i pouczająca, a przede wszystkim bardzo prawdziwa. Ostatnią książką, po którą sięgnęłam i którą nadal czytam, ale teraz pójdzie na dalszy plan z powodu lektur, jest "Czik" Wolfganga Herrndorfa. Jak na razie jest całkiem dobra, jednakże autor ma dosyć specyficzne poczucie humoru, które momentami jest wręcz bezczelne, ale mimo to czyta się ją naprawdę dobrze.
Podsumowując: przeczytałam w całości 3 książki, jedną zaczęłam. Łącznie przebrnęłam przez 1061 stron, co daje nam około 34 strony na dzień.

Ja z mojego wyniku jestem całkiem zadowolona. Wiem, że bywały gorsze miesiące więc nie narzekam. A jak wam poszedł sierpień?




środa, 5 sierpnia 2015

Podsumowanie lipca


Lipiec był miesiącem wyciągniętym z rzeczywistości. Miałam dwa wyjazdy, podczas których kompletnie nie miałam czasu czytać i kiedy patrzę na czytelnicze wyniki innych osób, chce mi się płakać. Przeczytałam raptem dwie książki. Super.

Czytanie w lipcu zaczęłam dopiero w Noc Książkoholików, kiedy to przeczytałam "Wybacz mi, Leonardzie". Książka ta była genialna, bardzo mnie poruszyła. Leonard to bohater z wieloma problemami, które dusi w sobie, bo boi się komukolwiek o nich powiedzieć. W trakcie czytania tej powieści zaczęłam odnosić wrażenie, że znalazłam przyjaciela na wieki, dlatego też po ukończeniu jej wpadłam w dołek i rozpoczął się mój kac czytelniczy. Jakiś czas później sięgnęłam więc po "Węzeł Światów" Jacka Izworskiego. Nie oczekiwałam wiele od tej książki, ale to, co dostałam, byłam okropne. Zdecydowanie najgorsza książka, jaką kiedykolwiek czytałam. Po skończeniu jej musiałam wziąć się za coś, co na pewno będzie dobre, dlatego też sięgnęłam po "Zakon Mimów" i naprawdę dobrze się zapowiada, ale ostatnio kompletnie nie mam czasu czytać. Mimo to muszę się za nią porządnie zabrać, ponieważ dostałam ją do recenzji już jakiś czas temu i recenzja powinna się już pojawić...
Reasumując: przeczytałam łącznie dwie książki, jedną rozpoczęłam i mam zamiar skończyć ja na dniach.

W lipcu posty pojawiały się w miarę regularnie, jedynie ostatnio nie miałam czasu nic napisać oraz nie przyszykowałam sobie żadnych recenzji na zapas. Tutaj możecie przeczytać wszystkie posty opublikowane w ubiegłym miesiącu.

A jak wam poszło w lipcu?

czwartek, 2 lipca 2015

Podsumowanie czerwca


Czerwiec był bardzo ciekawym miesiącem. Zaczęło się od normalnych, rutynowych dni, potem nastąpiły intensywne tygodnie, przepełnione wszelkimi możliwymi poprawami, aż do końca, kiedy rozpoczęły się wakacje. Jeśli chodzi o czerwiec pod względem czytania, upłynął on całkiem dobrze. Przeczytałam 4 całe książki i jedną ukończyłam w ramach BookAThonu. Jednak wakacje dopiero się zaczęły, więc mam nadzieję, że w lipcu będzie jeszcze lepiej.

Czerwiec rozpoczęłam z książką Eleonora i Park autorstwa Rainbow Rowell, która była moim prezentem na Dzień Dziecka. Bardzo mi się podobała, nie mogłam się od niej oderwać, jednak nie takiego zakończenia się spodziewałam. Następnie ukończyłam Władców Czasu Alexandry Monir, o których wspominałam już w poprzednim podsumowaniu. Książka przeciętna, momentami mnie nudziła, liczyłam na to, że po luźnej pierwszej części, kontynuacja okaże się znacznie lepsza. Później szybko zabrałam się za Do wszystkich chłopców, których kochałam Jenny Han i... genialne! Zdecydowanie ulubiona powieść obyczajowa. Skończyła się na takim momencie... Nie pozostaje mi nic, jak tylko czekać na kontynuację. Wszystkie te 3 książki przeczytałam w zaledwie tydzień i nie przewidziałam tego, że w następne 2 tygodnie (?) nie przeczytam nic... Więc gdy dowiedziałam się o Bookathonie byłam prze szczęśliwa i ustaliłam sobie plany czytelnicze. Tak. Przeczytałam wtedy tylko 2 książki, czyli zaledwie połowę z tego, co sobie wybrałam. Pierwszą z nich jest Mała Księżniczka F. H. Burnett, która nie była zła, ale spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Ludzie zdecydowanie ją przeceniają. Później zabrałam się za książkę, co do której mam mieszane uczucia... Pewnie mnie za to znienawidzicie, ale mowa tu o Igrzyskach Śmierci Suzanne Collins. Nie mam pojęcia, co myśleć o tej powieści. A w ostatni dzień czerwca rozpoczęłam "Wybacz mi, Leonardzie" i przeczytałam około 50 stron (zapowiada się dobrze).
Reasumując: W czerwcu przeczytałam około 4 książki, czyli tyle samo, co w maju. Łącznie przebrnęłam przez 1423 strony, co daje nam około 47 stron dziennie. Nie jest źle, ale zawsze mogło być lepiej.

W czerwcu najważniejszym wydarzeniem było oczywiście zakończenie roku szkolnego (pasek jest!). Miałam bardzo mało czasu, żeby cokolwiek napisać, dlatego też pojawiły się zaledwie 4 posty *klik* ... Tak, wiem, jestem najgorsza.

Co w lipcu? 
W lipcu nie mam dużych planów czytelniczych (nie licząc tego, że mam zamiar czytać więcej). Chciałabym dobrze spędzić te wakacje. Posty mam już zaplanowane, więc kiedy nie będzie mnie w domu, nie zostawię was z niczym. Mam kilka ciekawych książek do zrecenzowania, które czekają już na swoją kolej od dłuższego czasu. Wracam więc do normalnego tempa, trzymajcie za mnie kciuki!




Jak wam poszedł czerwiec?

sobota, 6 czerwca 2015

Podsumowanie maja



Wróciłam! Po nieoczekiwanej przerwie, nareszcie zdecydowałam się napisać coś dla was. Powodów mojej nieobecności było wiele. Głownie przez to, że miałam całkiem sporo nauki, ale także w te ostatnie dni maja nie czytałam zbyt wiele i kompletnie nie miałam o czym napisać. Z lekkim poślizgiem wstawiam wam teraz podsumowanie tego pięknego miesiąca i mam nadzieję, że czerwiec będzie jeszcze piękniejszy.

Gdy zaczynał się maj, bałam się, że będzie to kolejny miesiąc, w którym nie przeczytam praktycznie nic. Sięgnęłam jednak po coś lekkiego, bez nowych bohaterów, tylko to, co znam. Zaczęłam więc czytać Julia. Trzy tajemnice. Książka ta bardzo mi się spodobała (Warner), dzięki niej wydostałam się z zastoju czytelniczego, więc cieszę się, że po nią sięgnęłam. Z ogromnym zapałem kontynuowałam czytanie Pałacu Północy Carlosa Ruiza Zafóna. Zaczęłam czytać ją już wcześniej, ale kompletnie mi nie podchodziła. Tak i teraz mam mieszane odczucia co do niej. Później nie miałam czego czytać, przebrnęłam przez 10 stron Małej Księżniczki, ale jest to prawdopodobnie najdziwniejsza książka, jaką kiedykolwiek czytałam. Mimo to, chcę ją przeczytać, zostało mi około 40 stron, dam radę! Następnie wybrałam się do biblioteki i możecie wiedzieć, jak to się skończyło. (Nareszcie wypożyczyłam Miasto Kości! Zobaczymy, czy jest czym się tak zachwycać) Od razu sięgnęłam po Poza Czasem autorstwa Alexandry Monir. Przeczytałam ją w niewiele więcej niż dzień i w sumie, nie wiem, co tak mnie do tego ciągnie, ale bardzo przyjemnie się ją czytało. Taki typowy odmóżdżacz. Trafiłam również na biedronkowe promocje, więc musiałam z nich skorzystać i zakupiłam Girl Online Zoe Sugg, które od razu przeczytałam i się zakochałam. (Elliot jest mój!) Później zaczęłam czytać Następczyni Kiery Cass, której przeczytałam około 120 stron i kompletnie mi się nie podoba, a poza tym znam już zakończenie (dziękuję osobie, która nie umiała się pohamować). Ciężko więc będzie do niej wrócić. Przebrnęłam również przez około 100 stron Władców Czasu Alexandry Monir, a prawdopodobnie, gdy już czytacie to podsumowanie, leży na mojej półce, nareszcie skończona.
Reasumując: W maju przeczytałam 4 całe książki i kilka tylko zaczęłam. Nie jest to rekord czytelniczy, ale bywało gorzej, więc nie narzekam. Łącznie przebrnęłam przez 1566 stron, co daje nam około 50 stron dziennie.

Nie licząc tej dziwnej przerwy pod koniec miesiąca, posty pojawiały się często, praktycznie regularnie. Zrobiłam podsumowanie trylogii Dotyk Julii, a także zrecenzowałam film Wielkie Oczy, który dobrze wspominam. Opublikowałam 7 postów *klik*.

Co w czerwcu?
Omijając to, że zaczynają się wakacje (wakacje = więcej czasu na czytanie = nadrobienie zaległości czytelniczych), to będą miały miejsce całkiem ciekawe wydarzenia, w których chętnie wezmę udział. Co miesięczna przysięga- będę więcej czytać i pisać na bloga. Mam zamiar zrealizować również kilka ciekawych planów, które ostatnio przygotowałam, ale wszystko się jeszcze okaże.

Maj był interesującym miesiącem, czerwiec... co przyniesie czerwiec?

 


Chciałabym was również zaprosić na mojego twittera, na którym na bieżąco opisuję, co u mnie. 

sobota, 2 maja 2015

Podsumowanie kwietnia


W podsumowaniu marca mówiłam, że był to najgorszy miesiąc. Nie spodziewałam się jednak kwietnia. Tak więc zapraszam was teraz na ubogie podsumowanie.

Kwiecień zaczęłam z książką Czas Żniw Samanthy Shannon, którą rozpoczęłam w marcu, ale przeczytałam zaledwie 100 stron i szybko dokończyłam w ubiegłym miesiącu. Następnie zabrałam się za Utratę Rachel Van Dyken, która kompletnie mi się nie podobała, lecz biorąc pod uwagę kilka stron przed zakończeniem, musiałam dać jej lepszą ocenę. Dlaczego tak ją znienawidziłam? Otóż, Weston jest niby silnym mężczyzną, a w rzeczywistości dostajemy małą różową chmurkę, której nie możemy dotknąć, bo się rozleci. Po przeczytaniu tej książki nie chciałam sięgnąć po nic, gdyż bałam się kolejnej kiepskiej książki. Mimo to zaczęłam czytać Cześć, Księżniczko autorstwa Blue Jeans. Po 39 stronach stwierdziłam, że narracja w tej książce kompletnie mi nie podchodzi. Pewnie nie doczytam jej do końca, oddam ją z powrotem do biblioteki. Zaraz po tym sięgnęłam po Pałac Północy Carlosa Ruiza Zafóna. Jak pewnie wiecie, albo nie wiecie, Zafón jest moim ulubionym autorem. Ta książka również mi się podoba, ale ostatnio nie mam czasu na czytanie, dlatego też przeczytałam tylko 96 stron i póki co, robię sobie przerwę. Powodem jest to, że ostatniego dnia kwietnia pożyczyłam sobie Julia. Trzy tajemnice, których przeczytałam 13 stron przed snem, by szybciej zasnąć (mój sposób na szybsze zaśnięcie). Mam zamiar je skończyć w jeden dzień, prawdopodobnie dzisiaj. Potrzebowałam właśnie takiej książki, przy której nie muszę poznawać bohaterów, która jest nowelką lub kontynuacją. Tak więc już niebawem możecie spodziewać się recenzji oraz podsumowania całej serii.
Reasumując: W kwietniu przeczytałam tylko 2 książki, zaczęłam 3, z czego dwie mam zamiar szybko skończyć. Przebiłam się więc przez 972 strony co daje nam około 32 strony dziennie.

Jak obiecałam, tak też zrobiłam. W kwietniu posty pojawiały się regularnie- 2 razy w tygodniu. Nie pojawił się tylko jeden, gdyż nie miałam na niego czasu i weny twórczej. Ponieważ przeczytałam bardzo mało książek, mogliście mnie lepiej poznać dzięki tagom, których ostatnio było całkiem sporo. Opublikowałam więc 8 postów *klik*. Zrecenzowałam dodatkowo Księcia i Gwardzistę tak więc skończyłam publikować wszystkie recenzję z tej serii, teraz tylko czekać do wydania Następczyni.

Co w maju? 
W maju nie będzie się wiele działo. Mam zamiar utrzymać częstotliwość pisania postów, czytać więcej i to chyba tyle. Jednakże w czerwcu wystawiane są oceny, więc przez ten miesiąc trzeba się naprawdę postarać z nauką. No cóż. Czas wszystko pokaże.

Kwiecień był bardzo ubogi, ale nie rozwódźmy się nad tym, tylko czytajmy dalej. 

Jak wam poszedł ten miesiąc?



Nie umiałam zdecydować, która piosenka bardziej podobała mi się w tym miesiącu 


wtorek, 31 marca 2015

Podsumowanie marca


Marzec był dotychczas najgorszym czytelniczym miesiącem w roku. Przeczytałam naprawdę niewiele książek, prawie tyle samo zaczęłam i od razu odłożyłam. Nie jestem z siebie zadowolona. Żeby pokazać wam, jak bardzo żenujący był ten miesiąc, zapraszam was na podsumowanie!

Marzec zaczęłam książką "Przebudzenie Galena" Pierdomenico Baccalario. No właśnie. Zaczęłam. Po przeczytaniu 27 stron stwierdziłam, że to nie jest książka dla mnie i odłożyłam ją na półce. Kiedyś wrócę do niej na pewno. Jeszcze tego samego dnia poczułam ogromną chęć na klasykę. Sięgnęłam więc po moją lekturę szkolną, "Balladynę" Juliusza Słowackiego. Muszę przyznać, że była naprawdę dobra, chociaż koniec mnie delikatnie rozczarował. Następnie zabrałam się za książkę, o której pewnie każdy już słyszał, a mowa tu o "Czerwonej Królowej" Victorii Aveyard. Majstersztyk w swojej kategorii, jednak czegoś mi w niej brakowało. Ostatnią już książką, którą przeczytałam w całości jest "Dar Julii" autorstwa Tahereh Mafi. Idealne zakończenie trylogii. Nic dodać nic ująć. Z masą pozytywnej energii zabrałam się za "W otchłani" Beth Revis. Niestety po przeczytaniu 74 stron, stwierdziłam, że nie pociąga mnie do tej powieści i odłożyłam ją. Spokojnie, wrócę do niej w kwietniu. Aktualnie czytam "Czas Żniw" Samanthy Shannon. Ilość stron, które już przeczytałam może się zmienić do końca tego dnia, więc zostawiam was w nieświadomości. '
Podsumowując: przeczytałam w całości 3 książki i uciekłam od dwóch książek. Łącznie przeczytałam 1127 stron, co daje nam około 36 stron dziennie.

Marzec miał być miesiącem, który pozwoli mi nadrobić zaległości na blogu. Po jakże obfitym w posty lutym, przyszedł ten biedny miesiąc, podczas którego opublikowałam 6 postów *klik* (w tym podsumowanie poprzedniego miesiąca. Nie zaszalałam...). I teraz uwaga! Zawsze znajdę wytłumaczenie! O czym miałam pisać, skoro przeczytałam tak niewiele książek? No właśnie, w tym problem. Wynagrodziłam wam to wiosennym tagiem, który osobiście przetłumaczyłam, oraz zaległą recenzją "Jedynej" Kiery Cass (w oczekiwaniu na "Następczynię" ♥ ♥ ♥ ♥).

A co w kwietniu? 
W kwietniu mam zamiar, teraz mówię poważnie, regularnie wstawiać posty. Przede wszystkim przeczytać więcej książek, w czym pomoże mi Wielkanoc (miejmy nadzieję). Dodatkowo wszystkie zaległości chciałabym nadrobić w osobistym tygodniowym maratonie czytelniczym. W kwietniu mam również zamiar wprowadzić nową serię postów, mam wielką nadzieję, że pojawi się już niebawem.


Jak pewnie widzicie, marzec był bardzo ubogi. Plany na kwiecień mam dosyć poważne, tym razem się postaram! 

A jak wam poszedł ten miesiąc? 





wtorek, 3 marca 2015

❄ Podsumowanie lutego ❄




Nie mogę uwierzyć, że minął już kolejny miesiąc, a jego koniec oznacza podsumowanie, więc zapraszam!

W lutym przeczytałam 5 książek: "Gra" Krystyna Kuhn, "Mrówki w śniegu" Anny M. Gorgolewskiej, "Władca Piasków" Elizy Drogosz, "Wróć, jeśli pamiętasz" Gayle Forman, "Powrót Bogini. Część 1" P. C. Cast + "Gwardzista" autorstwa Kiery Cass (nowelka).
Przeczytałam łącznie 1613 stron czyli około 57 stron dziennie.
Opublikowałam 8 postów  *klik*  , które pojawiały się regularnie. Ten miesiąc był dobry dla mojego bloga.

Na początku myślałam, że luty pójdzie mi znacznie gorzej, bo ma przecież tylko 28 dni, ale poszło mi lepiej, niż w styczniu. Mam nadzieję, że w marcu pójdzie mi jeszcze lepiej.



poniedziałek, 2 lutego 2015

Podsumowanie stycznia


Pierwszy miesiąc w roku właśnie minął, więc pora na podsumowanie! 

W styczniu przeczytałam 4 książki: "Flip" Martyna Bedforda, "Sekret Julii" Tahereh Mafi, "Powód by oddychać" Rebecci Donovan i "Mały książę" Antoine de Saint-Exupery. 
Co oznacza, że przeczytałam 1347 stron, czyli 44 strony dziennie.
Opublikowałam 6 postów *klik* tak więc nie narzekam ;)

Styczeń był dla mnie zdecydowanie najgorszym miesiącem w roku. Brak postów ostatnimi czasy usprawiedliwiam sobie wystawianiem ocen. A luty? W lutym mam ferie, więc wszystko powinno się zmienić!